ciao di campiglio

W rolach głównych… Na początek moja osobista gwiazda wyjazdu, czarny koń z włoskim temperamentem. Mam zaszczyt przedstawić punciaka 1.2 litra w benzynie, który bezproblemowo pokonał dystans ponad 2500 km z czego 1/3 bez hamulców. Człowiekowi całe życie przelatywało przed oczami w ułamkach sekund. Zwłaszcza podczas manewrów wyprzedzania, które można było przeprowadzać tylko z górki. Dobry przykład auta z duszą. Przeżył gradobicie gdzieś na ziemiach zachodnich a potem trafił w ręce Bartka. Nie da się przejść obojętnie obok auta po tak subtelnym a za razem wyrafinowanym liftingu. Zresztą, co ja tu będę … jedno zdjęcie tysiąc słów:

Continue reading “ciao di campiglio”