Pitztaler Gletscher

Pitztal to kameralny lodowiec w porównaniu do tych co jeździłem wcześniej.

pitztal7

Poniżej na fotce lewa część lodowca, która mi się nie zmieściła na zdjęciu powyżej. To co widać na tych dwóch zdjęciach to w zasadzie wszystko jeśli chodzi o wybór tras. Trasy dobre ale mało.

pitztal8

Więcej jak jeden dzień nie ma tu co robić. Gdyby było dużo śniegu to jeszcze freeride ale niepotrzebnie dechy na puch brałem. Tylko slopes do dyspozycji, wszystko poza to kamień na kamieniu. Nie sypnęło tu ostatnio ale za to słoneczko świeci w najlepsze co w połączeniu z delikatnum minus osiem.. plaża.

dsc_0824

skiblog5

sblog1

pitztal6

pitztal9

skiblog3

skiblog4

I jeszcze panorama na koniec z punktu widokowego. W dużej rozdziałce ale telefon mój i tak kaszane ze wszystkiego zrobi jak się weźmie w powiększenie.

dsc_0761

 

pitztal4

 

 

 

pitztaler_gletscher

Post Scriptum: Lód (*) z tytułu to wiadomo, a skąd ogień? Spod nart oczywiście! Nic nie zapomniałem a jest wręcz lepiej niż się spodziewałem po tak długiej przerwie. Jest moc.

*) EDIT: w oryginale tytuł wpisu był “Pitztaler Gletscher – Lód i ogień” :)

Z pozdrowieniami,

Jot

Artykuł czytany 1443 razy.

Leave a Reply

Your email address will not be published.